Relacja z trzeciego koncertu Angelo w Krakowie, 12.04.2008 
Posted by: Anka on Sun, 13 April 2008 15:17:36 (3576 Reads)
12. kwietnia 2008 roku, niespełna 2 lata po pierwszym solowym koncercie w krakowskim klubie Lochness, Angelo Kelly pojawił się w Polsce po raz czwarty, z czego trzeci raz stanął na tej samej scenie. Na koncercie stawił się komplet publiczności, w tym oczywiście nie zabrakło i nas, dlatego niedługo możecie się spodziewać materiałów z tej wizyty. Na początek - oczywiście relacja z samego występu w Krakowie.
Koncert zaczął się punktualnie o 20 od singla promującego nową, trzecią już płytę Angelo - "Smile for the Picture". Dzięki temu, że artysta ma już całkiem spory solowy repertuar do wyboru (nie wspominając o wcześniejszych dokonaniach rodzinnych wraz z The Kelly Family), koncert był dłuższy od wcześniejszych. Jak mówił nam wcześniej Angelo, trudno mu było wybrać, które piosenki ma grać, a które odrzucić - pierwsza wersja listy zawierała ponad 50 utworów i trudno mu było ją odchudzić. Ponieważ jednak aktualna trasa koncertowa, na której nie mogło zabraknąć Polski, promuje najnowszy album artysty, to na koncercie wykonana została zdecydowana większość utworów z nowej płyty.
Skład zespołu nie zmienił się od ostatniego koncertu we Wrocławiu; oprócz Angelo na scenie pojawili się Jens Bachmann (gitara basowa), Florian Bungardt (perkusja), Kay Holland (gitara) i oczywiście ulubienica polskiej publiczności, czyli żona Angelo - Kira. Koncert zaczął się zresztą bez niej, bo - jak od razu i to aż dwa razy wytłumaczył Angelo - ich najmłodsza pociecha, Emma, nie chce zasnąć i Kira musi ją uśpić. Cała trójka maluchów Angelo pojawiła się w Polsce chyba po raz pierwszy i miło spędzała czas przed koncertem, szalejąc na hulajnogach przed sceną.
Niezmienna pozostała również energia i entuzjazm polskiej publiczności. Klub był pełny, atmosfera wspaniała i można było zauważyć specyficzny rodzaj porozumienia między zespołem a publicznością. Stałe elementy koncertu - przekrzykiwanie się "Angelo, Angelo" i "Polska, Polska" - przeszły już chyba do tradycji. A jedyną opcją pozwalającą na uciszenie aplauzu i zaczęcie następnej piosenki było polskie słowo "Dziękuję" ze strony Angelo. Widać też było, że fani odrobili swoje lekcje - jak zwykle donośnie śpiewali piosenki ze wszystkich albumów, z najnowszym "Lost Sons" (premiera 18. marca 2008 roku) i akustycznym "Up Close" (premiera w zeszły weekend). Co więcej, dzięki Internetowi i YouTube Angelo miał problem zapowiedzieć wiele utworów, bo fani psuli mu budowanie atmosfery i po pierwszym zdaniu odgadywali, o jaką piosenkę chodzi. Angelo jak zawsze był pod wrażeniem tego, jak bardzo głośno jest na polskich koncertach i podkreślał, że publiczność tutaj jest szalona i w zasadzie śpiewa lepiej od niego (sam zresztą parę razy mylił się i nawet na poczekaniu stworzył własną improwizację na temat "Angelo, co ty śpiewasz..."). Śmiał się też, że naprawdę nie rozumie, skąd ludzie tak dobrze znają teksty piosenek niewydanej w Polsce płyty, po czym sam sobie odpowiedział, że przecież to jasne, zamawiają sobie płyty w jego sklepie internetowym i wysyłają do Polski... :-) Trudno się było nie zgodzić...
Poza utworami z najnowszej płyty, jak "Alone", "Out There", "Reconsider", "Nothing", "Stay Like a Child", tytułowe "Lost sons", "Open Your Eyes", "Dance" z akompaniamentem organków, i "Waves Come and Go" w duecie z Kirą na bis, na koncercie nie zabrakło również śladów wcześniejszych płyt. Z płyty "I'm Ready", poza utworem tytułowym, pojawiło się między innymi "Child of God", "If You Love Me", "Hello", "Finally One", "You Have a Place", "I'm Coming Home" i w bisach "I'm Sorry". Drugą płytę, "Rejoice and Be Glad", reprezentowały takie hity, jak "Blasphemy", "Let Me Dream", "Since You're There" (ostatnia piosenka koncertu) i "Returned" (przy którym Angelo mocno dał się ponieść i zachęcał publiczność do śpiewu, wykrzykując "For my brother!!!"). Dodatkowo bardzo miłymi akcentami były starsze utwory. Polska specjalność - "I Can't Help Myself" - zaśpiewana została w zasadzie specjalnie dla polskich fanów; Angelo nawet nie czekał na proszenie, po prostu w części akustycznej koncertu, który był elementem przypominającą jego akustyczną trasę "Up Close" (jak powiedział - "pojechałem na trasę sam i bez zespołu też poszło mi zupełnie nieźle") upewnił się tylko, że pewnie chcemy usłyszeć ten utwór... Bardzo ciekawie wyszedł też utwór "Because It's Love" w nowej funky aranżacji.
Jak zwykle podkreślić należy, że świetna zabawa stała się udziałem nie tylko publiczności, ale i zespołu, którego członkowie dawali z siebie na scenie wszystko. Sam Angelo był wulkanem energii, ciągle biegał po scenie, rzucił się w publiczność, wskakiwał na barierki i zachęcał wszystkich do jeszcze głośniejszego śpiewu i okrzyków, skakał tak, że poprzewracał część sprzętu, urwał strunę w gitarze i zeskakiwał z perkusji. Reszta ekipy bawiła się jednak równie dobrze, szczególnie Kay, który po zejściu ze sceny wrócił za chwilę, żeby aparatem z telefonu sfotografować tak wspaniałą publiczność!
Koncert skończył się po dwóch godzinach, a Angelo jak zwykle wrócił za chwilę rozmawiać z fanami i robić sobie z nimi zdjęcia. Teraz czekamy już tylko na jego kolejne wizyty w naszym kraju, które mają nastąpić już niebawem - w tym roku.
Tekst i zdjęcia: Kellyfamily.pl - prawa autorskie zastrzeżone. Rozpowszechnianie bez zgody autora zabronione!
#